Biegnie zmęczony Jaś do…
Biegnie zmęczony Jaś do higienistki:
– Proszę Pani pies mnie ugryzł!
– Och Jasiu pokaż gdzie.
– Tam na rogu koło szkoły!!
Biegnie zmęczony Jaś do higienistki:
– Proszę Pani pies mnie ugryzł!
– Och Jasiu pokaż gdzie.
– Tam na rogu koło szkoły!!
Jasiu wraca do domu cały podrapany i mama do niego mówi:
– Jasiu co ci się stało?
– No jechałem na rowerku i się przewróciłem.
– No, ale rowerek jest zepsuty ma zniszczone siodełko.
– No tak, ale to był pożyczony rower i tak naprawdę wjechałem w krzaki.
– No, ale widziałam jak dzisiaj rano ścinali krzaki.
– No tak, ale ja tak naprawdę przytruciem się na żwir.
– Ale ja widziałem jak robili nowy beton.
Jasi się wkurzył i mówi:
– Kot jest mój i będę go pier**lił czy to się komuś podoba czy nie.
W piaskownicy:
– Czy może pani powiedzieć synowi, żeby mnie nie udawał?
– Jasiu, przestań robić z siebie idiotę.
– Tatusiu, czy Ocean Spokojny zawsze jest spokojny?
– Co za głupie pytanie? Czy nie możesz pytać się o coś mądrzejszego?
– Mogę. Kiedy umarło Morze Martwe?
Nauczycielka w szkole zadała dzieciom na za tydzień napisanie wypracowania pt: „Co niezwykłego zdarzyło się w mojej rodzinie w ostatnim czasie”.
Po tygodniu pani prosi Jasia, aby zaczął czytać swoją pracę. Jasio zaczyna:
– Mój tatuś wpadł do studni w zeszłym tygodniu…
– O mój Boże, czy wszystko z nim w porządku? – zmartwiła się nauczycielka.
– Chyba już tak, bo wczoraj przestał krzyczeć o pomoc…
Szli sobie przez las Jasiu i Małgosia. W pewnej chwili zobaczyli dwie małe wiewiórki kopulujące ze sobą. Małgosia, wpadając w zakłopotanie pyta Jasia:
– Jasiu, co one robią?
– Smażą placki. – odpowiedział Jasiu i poszli dalej.
W pewnym momencie znów sytuacja się powtarza z tym, że Małgosia zobaczyła dwa zajączki bzykające się na polance.
– Jasiu, co one robią?
– Smażą placki.
Odpowiedział Jasiu i poszli dalej.
W końcu doszli do domu, a na wejściu mamusia pyta córkę:
– Małgosiu, kochanie, co robiliście?
– A wiesz mamo, smażyliśmy placki z Jasiem.
– Co takiego, placki? To może dałabyś mi chociaż jednego spróbować.
Słysząc to, Małgosia podniosła sukienkę do góry i mówi:
– Teraz mamusiu to mi możesz wylizać patelnię!
Pierwsza lekcja. Nauczycielka pyta Jasia:
– Jak masz na nazwisko?
– Moje nazwisko symbolizuje to, co pani codziennie bierze do buzi.. .
– Nie drażnij mnie! Chu*owski?
– Łyżkiewicz…
– Mamo, z mego listu do św. Mikołaja wykreśl kolejkę elektryczną, a wpisz łyżwy.
– A co, nie chcesz już pociągu?
– Chcę, ale jeden już znalazłem w waszej szafie.
Na lekcji Jasio podnosi rękę do góry. Pani pyta:
– Jasiu, co chcesz powiedzieć?
– Bo proszę Pani… ten chłopak, co siedzi obok w ławce zj**ał się i strasznie śmierdzi.
Pani załamała ręce i mówi:
– Jasiu, tak brzydko się nie mówi. Można powiedzieć, że kolega puścił bąka. Zapamiętaj to sobie.
– Dobrze…
Po kilku minutach Jasio podnosi rękę.
– Jasiu, co znowu chciałeś?
– Proszę pani, ten kolega co przedtem puścił bąka, znowu się zj**ał.
Nauczycielka pyta Jasia:
– Czemu znowu się spóźniłeś!?
– Przepraszam, proszę pani, myłem zęby. Ale spokojnie, to nigdy się nie powtórzy!