Kawały i dowcipy o Jasiu

W przedziale kolejowym jedzie…

W przedziale kolejowym jedzie trzech facetów i policjant. Ponieważ tematy do rozmowy szybko się wyczerpały wszyscy po pewnym czasie zaczęli się nudzić. Jeden z pasażerów, chcąc przerwać niemrawy nastrój zadaje swoim towarzyszom podroży zagadkę:
– Co to jest? Zaczyna się na J i każdy z nas je posiada?
Wszyscy daremnie suszą sobie głowy.
– Jedna para butów! – Ogólny śmiech.
– A teraz uważajcie. Zaczyna się na D i nie każdy z nas je posiada? – znowu cisza.
– Dwie pary butów! – Znowu wszyscy leją i proszą o dalsze zagadki.
– Co to jest? Jest czerwonego koloru w żółte pasy, wisi nad drzewami i…
– Cha, cha, cha – przerywa mu policjant – To są trzy pary butów

Policjant w małym miasteczku…

Policjant w małym miasteczku zatrzymuje motocyklistę, który pędził główną ulicą.
– Ależ panie sierżancie, ja mogę wytłumaczyć – mówi facet.
– Cisza – rzucił policjant – Zamierzam ochłodzić pański temperament w areszcie, zanim nie wróci komendant.
– Ale panie sierżancie, chciałem tylko powiedzieć, że…
– A ja powiedziałem, że ma być cisza! Idzie pan do aresztu!
Parę godzin później policjant zajrzał do celi i powiedział:
– Na szczęście dla pana, komendant jest na ślubie córki. Będzie w dobrym nastroju, jak wróci.
– Niech pan na to nie liczy – odpowiedział facet z celi – Jestem panem młodym.

Grisza kupił sobie nowe auto….

Grisza kupił sobie nowe auto. Przyjechał nim pod dom i zaparkował na ulicy, tuż pod swoim oknem. Rano gdy tylko wstał, idzie do okna, patrzy – a tu po aucie ani śladu! Biegnie zgłosić kradzież na milicję. Dyżurny milicjant wysłuchuje Griszkę, drapie się po głowie i pyta:
– Popatrzcie obywatelu na tę ścianę, tam nad drzwiami. Co widzicie?
– No, obraz widzę, Włodzimierza I. Lenina – mówi Grisza.
– A co jeszcze na tym obrazie widzicie? Przyjrzyjcie się dokładnie.
– No… towarzysz Lenin w otoczeniu swoich najbliższych przyjaciół – Grisza zaczyna tracić pewność siebie.
– Właśnie! Co jeszcze widzicie? Co towarzysz Lenin trzyma w ręce?
– No… czapkę trzyma…
– Pewno że czapkę! To teraz pomyślcie sami: towarzysz Lenin, w otoczeniu swoich najlepszych przyjaciół, ale na wszelki wypadek czapkę dzierży mocno w swoich dłoniach! A wy tu obywatelu, to swoje nowe piękne auto, ot tak pod oknem… na ulicy!

Jedzie sobie dziadek dorożką….

Jedzie sobie dziadek dorożką. Zatrzymuje go policja.
– Co tam dziadku przewozicie?
– A mleko
– A z czego to mleko?
– Z kokosa
Policjanci myśleli, że ma coś więcej, ale mleko też dobre.
– Pokażcie to mleko dziadku.
Napili się mleka. A dziadek rusza i krzyczy:
– Wio, Kokos!

Naczelnik wydziału śledczego…

Naczelnik wydziału śledczego mówi do jednego ze swoich podwładnych:
– Słuchaj, Szymaniak. Jedziesz na Lazurowe Wybrzeże zbierać informacje o planowanym przerzucie narkotyków. Twoja historia jest taka: jesteś milionerem, masz piękną żonę, właśnie kupiliście willę na Lazurowym Wybrzeżu i pod pozorem zdobywania znajomości organizujecie wystawne przyjęcia i zapraszacie bogatych gości. Masz wkupić się w łaski lokalnych mafiozów i przekazywać nam informacje. Chwileczkę… Tu naczelnik podnosi słuchawkę i wybiera numer swojej sekretarki:
– Pani Marysiu, jak stoimy z walutą?
Odkłada słuchawkę:
– Szymaniak, historia się odrobinę zmienia: jesteś niewidomym żebrakiem…

Stoi policjant przy automacie z…

Stoi policjant przy automacie z woda sodową, wrzuca monetę, wypija szklankę wody, po czym znów wrzuca monetę i tak przez dłuższy czas. Za nim stoi zniecierpliwiony tłum.
– Panie, pospiesz się pan!
– Po co? Przecież na razie cały czas wygrywam!

– Proszę pani, tu się nie…

– Proszę pani, tu się nie wolno kąpać! – mówi policjant wychodząc zza krzaków do stojącej nad brzegiem nagiej dziewczyny.
– To nie mógł pan tego powiedzieć, gdy się rozbierałam?
– Rozbierać się wolno…

Do prostytutki podchodzi…

Do prostytutki podchodzi policjant z obyczajówki ubrany po cywilnemu i pyta:
– Ile?
– 50 dolarów.
Tajniak wyciąga kajdanki. Prostytutka:
– Hola, hola! Dla zboczeńców podwójna taryfa!

Młody biznesmen mknie swoim…

Młody biznesmen mknie swoim nowiutkim porsche. Nagle we wstecznym lusterku dostrzega migające niebieskie światełko. Niewiele myśląc, wciska pedał gazu. Niestety, samochód policyjny nie daje za wygraną. Wreszcie biznesmen zatrzymuje się na poboczu.
Podchodzi policjant, ogląda prawo jazdy kierowcy i mówi:
– Mam za sobą długi dzień, jestem zmęczony i głodny. Jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie, puszczę pana wolno.
– No bo… – kombinuje biznesmen. – W zeszłym tygodniu żona zostawiła mnie dla policjanta. Bałem się, że chcecie mi ją oddać.
– Życzę miłego weekendu – salutuje policjant.

1 5 6 7 8 9 11