Kawały i dowcipy o Jasiu

Katechetka zadała dzieciom…

Katechetka zadała dzieciom zadanie: narysować ilustrację do jakieś kolędy. Jasiu podchodzi do pani z narysowanym jeżem.
– Jasiu, do jakiej kolędy ten jeż?
– Do ,,Jeżu Malusieńki” – odpowiada Jasiu.

Jasiu mówi do kolegi: – Wiesz…

Jasiu mówi do kolegi:
– Wiesz co? Teraz moja mama codziennie jeździ konno żeby zrzucić trochę kilogramów.
– I co? Pomaga?
– Pewnie. Koń schudł już 10 kilo.

Nauczycielka pyta w szkole…

Nauczycielka pyta w szkole Jasia:
– Jasiu, co to jest kometa?
– To gwiazda z ogonem
– Dobrze, a czy potrafisz dać przykład komety?
– Myszka Miki

Pani nauczycielka przychodzi do…

Pani nauczycielka przychodzi do domu Jasia i skarży się ojcu.
– Pański syn gdy zapytałam ile to jest 2+2 on obiecał, że mnie przeleci.
– Jasiu jest na dworze zaraz go zawołam.
Ojciec woła Jasia.
– Jasiu! Czy to prawda, że obiecałeś pani nauczycielce, że ją przelecisz?
– Zdarzyło się.
– To co się szlajasz po dworze? Już przyszła!

Jasiu wpada spóźniony do…

Jasiu wpada spóźniony do szkoły. Na schodach stoi dyrektor i woła:
– Dziesięć minut spóźnienia!
– Ku*wa, ja też! – stwierdza Jasiu ze zrozumieniem.

Pani pyta dzieci w szkole, gdzie…

Pani pyta dzieci w szkole, gdzie chciałyby mieć trzecie oko, gdyby Pan Bóg takowe rozdawał. Kasia mówi:
– Ja bym chciała mieć z tyłu głowy.
– Dlaczego?
– A bo bym się rozglądała, bo ja ciekawa świata jestem.
– Bardzo ładnie. Kazio, a ty?
– Ja bym chciał na plecach.
– A dlaczego?
– Bo ja ćwiczę karate i bym widział, czy się ktoś do mnie skrada.
– A ty Jasiu?
– Ja bym chciał mieć na ptaszku.
– Hmmm… A dlaczego?
– A bo u nas na osiedlu jest stadion, a ja nigdy nie mam na bilet, to bym sobie w dziurę w płocie wsadził ptaszka i bym sobie ten mecz oglądał.
– No, dobrze, Jasiu, ale w tej sytuacji wystarczyłoby, żebyś to trzecie oko miał na paluszku.
– Taaaa… a na ptaszku będę gwizdał?

Ojciec pyta małego Jasia, czy…

Ojciec pyta małego Jasia, czy zna opowieść o ptaszkach i pszczółkach.
– Nie chcę nic wiedzieć! – wybucha chłopiec i zaczyna płakać.
Zmieszany ojciec pyta go, co się stało.
– Och, tatusiu – szlocha Jasiu – kiedy miałem sześć lat, okazało się, że nie ma świętego Mikołaja, kiedy miałem siedem, że nie ma króliczka wielkanocnego, w wieku ośmiu lat dowiedziałem się, że nie ma dobrej wróżki, a w wieku dziesięciu – że to nie bocian przynosi dzieci. I jeśli teraz mi powiesz, że dorośli się nie pieprzą, to nie będę już miał w co wierzyć!

Jasio przychodzi do taty i…

Jasio przychodzi do taty i mówi:
– Tato, tato kup mi łuk.
– No niestety Jasiu, nie mam teraz pieniędzy, ale jak znajdę czas to ci samodzielnie zrobię.
Tata przychodzi po 3 dniach do Jasia i pokazuje mu wypasiony łuk i strzały.
Jasio zadowolony wziął od razu i pobiegł na podwórze postrzelać do kur. Nie mógł jednak napiąć cięciwy i wraca do taty.
– Tato, ten łuk jest zepsuty!
– Zaraz ci pokażę, jak się z takiego łuku strzela.
Ojciec wziął łuk i strzałę, napiął cięciwę i strzelił. Strzała poleciała w kierunku sąsiada.
Nagle słychać jęk.
– Jasiu, sprawdź co się stało!
Jasio pobiegł… Wraca za 15 minut.
– Tato, mam dobrą i złą wiadomość!
– Zacznij od dobrej.
– Dobra jest taka, że przestrzeliłeś wacka sąsiadowi!
– To wspaniale! A jaka jest ta zła wiadomość?
– I dwa policzki mamusi…

Pani pyta dzieci w szkole, co…

Pani pyta dzieci w szkole, co robią ich ojcowie.
Dzieci na wyrywki odpowiadają: mój tata jest policjantem, a mój strażakiem, mój kucharzem, mój stolarzem…
Tylko mały Jasiu siedzi cicho w kącie.
Pani pyta:
– A co robi twój tatuś, Jasiu?
– Mój? Tańczy na rurze w klubie dla gejów, a jak klienci dobrze mu płacą, to jeździ z nimi do hotelu…
Pani w szoku, wezwała Jasia na przerwie do siebie i pyta, czy to prawda i czy może mu jakoś pomóc…
Jasiu odpowiada:
– Tak naprawdę to ojciec gra w reprezentacji Polski, ale wstyd się przyznać…

1 7 8 9 10 11 35